Ponieważ Święta zbliżają się wielkimi krokami, postanowiliśmy jakiś czas temu wysłać paczkę z drobnymi giftami dla naszych najbliższych. W tym celu odwiedziliśmy placówkę chińskiej poczty (o kurierze można zapomnieć z tymi cenami!).

Wrzuciliśmy nasze podarki do jednego z mniejszych kartonów jakie mieli na poczcie. Paczka ważyła ponad 2kg, a chcieliśmy zmieścić się dokładnie w dwóch. Wzięliśmy zatem do ręki nożyczki zaczęliśmy majstrować przy kartonie. Urzędniczka poczty zaczęła coś coś mamrotać, że nie możemy wycinać kartonu. Na to Kasia fuknęła (nie chcecie mieć do czynienia z rozzłoszczonym Kacholem ), że to nasz karton i będziemy z nim robić, co chcemy. No to do dzieła! Pierwsza próba nie przyniosła żadnego rezultatu – licznik wagi nadal wskazywał 2,2 kg. Wycięliśmy zatem ile się da, mając na uwadze, że musimy założyć marginalną (ale nadal!) masę taśmy klejącej, którą będziemy oklejać karton.

Jeszcze tylko taśma, raz jeszcze na wagę i fruuu! Paczka leci do Polski.

Jak możecie zaobserwować na poniższej fotografii, możemy uznać, że mamy wręcz idealną rękę do wycinania kartonów w celach wysyłkowych

Ostateczna waga paczki

Oto i narzędzie zbrodni i jego ofiary

Jak się okazuje, karton to ok 25% masy całej paczki. A więc można nawet przechytrzyć nieco pocztę, wycinając to i owo, pozostawiając karton całym i funkcjonalnym opakowaniem wysyłkowym

Pierwotnie urzędniczka podała nam informację, że paczka lotnicza będzie szła do Polski ok miesiąca. To bardzo długo, biorąc pod uwagę to, że paczki otrzymywane z Polski docierały do nas w przeciągu 7 dni roboczych. Jak widać, urzędniczka nie miała zielonego pojęcia jak funkcjonuje chińska poczta, bo paczka dotarła do domu Kasi po ok 10 dniach roboczych. Więc nie jest ta poczta taka zła, jak ją malują