Co teraz będzie z jego imperium? Czy dzieci najbogatszego miliardera nie pozabijają się o podział spadku? A może cały majątek zostanie przelany na konto fundacji „gdzieś tam, pomóż komuś” Jak żyć?

Jest to szybki a zarazem krótki wpis powstały na skutek dotarcia do mojego spracowanego mózgu szokującej wiadomości o śmierci Jana Kulczyka. Oraz kolejnej nieprzespanej nocy (nie z powodu jego śmierci) bo trzeba przecież obgadać z kuplami pewne istotne zmiany zachodzące w naszym miejscu pracy.

Wracając pośrednio do tematu.

Dzień, jak co dzień. Siódma rano, pobudka, prysznic, śniadanie i uderzając z buta w drzwi „wejściowo-wyjściowe” pędem na uciekający tramwaj zmierzający w stronę arbeit’u. A tam wiadomo, dostawy, porządek, obsługa klientów i kolejna nieudolna próba realizacji planów sprzedażowych. Czyli nuda.

A że tego cholernie nienawidzę, to w takich chwilach szukam spokojnego miejsca gdzie można wygodnie spocząć i połączyć się z resztą świata za pomocą magicznej technologii „Wi-Fi” (niektórzy nadal jej nie czają) Znasz zapewne ten moment, kiedy to świeżo po podłączeniu się do neta, wszystkie śmieci, które wrzucają twoi znajomi (chujowe zdjęcia, filmy, grafiki itd.) zalewają twojego biednego smartfona, który non stop piszczy. Tym razem też tak było. Lecz bezpośrednio po odpaleniu Facebooka ujrzałem nagłówek „Jan Kulczyk nie żyje” Pierwszy przyszedł Szok, a chwilę po nim niedowierzanie ogarnęło mój zalany nudą mózg. Następnie powstała myśl, że kolejny idiota spamuje social media śmiercią kogoś znanego. Chcąc w ten sposób zarazić cały świat swoim nieudolnym wirusem debilizmu (Popek nie żyje, Lider Boys’ów nie żyje, Karol Człowiek, który został Popkiem nie żyje, kto kurwa jeszcze?)

Niestety info o śmierci Najbogatszego Polaka było na Really.

A że kocham pieniądze zacząłem przeliczać ile mógłby mi zostawić? Co bym za to kupił? I dlaczego nie jestem jego synem? (Wiem jestem świnią, ale rzadko) Później uderzyła mnie boląca prawda. Przecież udało mu się spłodzić dwójkę dzieciaków, które dobrze wychował. W odpowiedni sposób zadbał o ich wykształcenie i karierę zawodową. Ogólnie, kto by o nim nie powiedział to mówi, że gość należał do tej grupy ludzi, którzy są w porządku, że super był z niego przyjaciel, partner i wujek „pożycz milion” Zapewne jest to chwilowe słodkie pieprzenie, po którym nastąpi lawina ścieków zawierających jakieś pomówienia i pogłoski, że kiedyś tam, coś tam kręcił. Pieprzyć to.

Wiem, że gdyby nie Jan Kulczyk to nasza przedsiębiorczość nadal wisiałaby na haku z podpisem „lata 90-te” Żaden biznesmen nie wyszedłby na arenę międzynarodową, a wszelkiego rodzaju sporty dalej uprawiane byłyby tylko na podwórku. Nie byłoby autostrady A2, a sztuka w Polsce kojarzona byłaby tylko z freskami Michała Anioła.

Ale kończąc…

Smutne w tym wszystkim jest to, że nie ważne ile masz pieniędzy, i tak możesz umrzeć z powodu powikłań po drobnym zabiegu nawet w tak wspaniałym miejscu jak Wiedeń.