Podczas czytania artykułu “Ile ty zarabiasz?” – o niechęci do wyjawiana zarobków w Polsce, od razu skojarzyła mi się panująca w tej materii bezpośredniość Chińczyków.

Ostatnio na zajęciach nauczycielka bez najmniejszego skrępowania przepytała nas po kolei, kto i ile dostaje stypendium. Denis i ja, jako przedstawiciele europejskiego kręgu kulturowego, poczuliśmy się dość niekomfortowo czekając, aż nauczycielka zatrzyma się przed naszą ławką i przepyta z miesięcznych wpływów i wydatków.

Parę dni później sytuacja powtórzyła się w sklepie niedaleko naszego mieszkania. Pani ekspedientka, która już wiedziała, że jesteśmy z Polski (kwitując moją odpowiedź stwierdzeniem a, no tak, z Polski, w waszym kraju nie ma mleka, to dlatego teraz tyle kupujecie!), kiedy ponownie kupowałam mleko, zdążyła mi zadać szereg pytań:

Wracacie na Święto Wiosny do Polski?

Ile kosztuje bilet do Polski?

Mieszkacie tutaj niedaleko, prawda?

A ile płacicie za wynajem?

Ten wysoki to twój chłopak?

A z jakiego jest kraju?

Uf, z ulgą opuściłam sklep! W Chinach pytanie o zarobki czy stan konta to jednak nic nienormalnego. Warto się “pokazać”, że stać nas na drogi samochód czy obiad w ekskluzywnej restauracji za równowartość przeciętnej chińskiej pensji. Pamiętam też osobliwy prezent, który dostała moja koleżanka od chińskiego znajomego – piękną rzeźbioną szkatułkę, do której przymocowana była metalowa, niezdejmowalna “metka” z wykutą ceną. A co, jak już się pieniądze wydało, to trzeba się pochwalić!

Bezpośredniość Chińczyków można też zaobserwować podczas kupowania ubrań. Raz się dowiedziałam nieee, na rozmiar L jesteś za gruba, ale XXL będzie pasować. Hmm, cóż za uprzejmość, nie ma co 😉 . Podobnej sytuacji doświadczył Denis, kiedy jego chiński znajomy z wykładów o Kapitale Marksa stwierdził: jesteś za gruby, powinieneś grać w badmintona a nie w ping ponga, to trochę schudniesz.

Rodzi się tu sprzeczność, bo jeśli chodzi o większość codziennych spraw Chińczycy owijają w bawełnę i są dość niechętni w udzielaniu prostych i zwięzłych odpowiedzi. A tu proszę! Ni stąd, ni zowąd taka bezpośredniość. Widocznie musimy tu jeszcze trochę zabawić, żeby rozwiązać tą zagadkę 🙂