Chyba zjadłem już wystarczającą ilość posiłków z Chińczykami, żeby przygotować tekst o różnicach w sposobie jedzenia (o samym jedzeniu napiszemy osobny wpis). A jest o czym pisać

Posiłki o określonych porach

Czy byliście kiedyś w szpitalu? Albo pamiętacie czasy przedszkola? Tam czas biegnie swoim rytmem – od posiłku do posiłku. Tutaj jest podobnie. Wyobraźcie sobie, że zdecydowana większość Chińczyków spożywa swój lunch około godziny 12. Prawda, że pachnie szpitalem? A teraz wyobraźcie sobie, że na uniwerku jest 10.000 studentów, 1000 nauczycieli i wszyscy (no dobrze, niech będzie, że 90%) idą na lunch o tej samej porze. Nawet przy 6 stołówkach na kampusie, czasami brakuje miejsc siedzących a kolejki bywają dłuższe niż w Polsce po mięso za PRLu. Na szczęście jest co jeść, więc kolejki szybko znikają.

Tak wygląda jedna ze stołówek podczas lunchu o 12

A tak wygląda kolejka do owej stołówki.

O 18 jest powtórka z rozrywki – wszyscy idą wtedy na obiad.

Plucie i śmiecenie

Niestety Chińczycy mają zwyczaj do spluwania. Robią to często, głośno i niezależnie od miejsca. Oczywiście powoli się to zmienia, młodsze pokolenie używa już chusteczki i wydmuchuje w nie nos. Jednak wypluwanie kawałków kości czy twardszej części potrawy przy jedzeniu jest czymś normalnym. Do tego dochodzi śmiecenie. Często miejsce, które powinno być czyste (panie, to jest kiosk ruchu, ja tu mięso mam! :)) w rzeczywistości wcale takie nie jest z powodu walających się chusteczek, pałeczek, resztek jedzenia. Dlatego najczęściej bierzemy jedzenie na wynos i spożywamy w bardziej ustronnym miejscu, np. parku, w którym grasują koty-żebraki :-/

Mlaskanie

Czyż nie jest to wspaniały kraj, w którym można ogłaszać swoje ukontentowanie z powodu jedzenia smacznego posiłku, mlaskając w niebo głosy? Tak, w Chinach jak najbardziej jest to dozwolone. I żadna kobieta nie może nam, mężczyznom (w moim studenckim mieszkaniu w Poznaniu zwykło się mówić, że wszyscy mężczyźni mlaskają) tego zabraniać. W końcu kiedy wchodzisz między wrony, musisz krakać/mlaskać tak jak one

“Sztućce”

Tak, wszystko i wszędzie je się pałeczkami, od jajek po zupy (Chińczycy mają nieco inne zupy – najczęściej klarowne, niezabielone, w których pływa mnóstwo makaronu, trochę zieleniny i mięso). No dobrze, czasami można dostać łyżkę do zupy . Jednak jest ona nieco inna niż nasza, europejska łyżka. Zdjęcie wszystko wyjaśni.

Chińskie łyżki | Źródło: wiki

Wspólne posiłki

Wspólne jedzenie posiłków nie polega tylko na tym, że idzie się razem jeść. Chińczycy bardzo lubią jeść wspólnie te same potrawy. Wygląda to tak, że zamawia się kilka dań, np. mięso, warzywa, dodatki i ryż. Każdy dostaje również swoją małą miseczkę do ryżu, bierze kilka kawałków potrawy do swojej miseczki i stamtąd do ust.

Tak wygląda przykładowy wspólny posiłek – jajecznica, warzywa i 2 miseczki ryżu.

Generalnie jest to bardzo ciekawe podejście do jedzenia – posiłek staje się wydarzeniem społecznym a nie tylko zaspokojeniem głodu. Są one bardzo ważną częścią życia Chińczyków, którą niejednokrotnie celebrują. W Polsce żeby się odwdzięczyć za przysługę raczej kupuje się jakiś dobry alkohol lub słodycze. Tutaj zaprasza się na obiad. Im więcej wydasz, tym lepiej

Jedzenie na lub przy ulicy

Generalnie mogę stwierdzić, że życie w Chinach toczy się na ulicy. Postaram się wrzucić jakieś inne fotki, które będą dowodem na to stwierdzenie. Jednak wracając do jedzenia, z jednej strony Chińczycy celebrują posiłki w zamkniętych pomieszczeniach, z drugiej strony, często jedzą w biegu. Już od rana zajadają się swoimi bułeczkami na parze (baozi) popijając je mlekiem sojowym. Na lunch można wziąć sobie coś na wynos, do papierowego kubełka (podobnego do tego z KFC).

Przyuliczna knajpa – wystarczy tylko przekroczyć próg, żeby usiąść.

Natomiast wieczorny posiłek można zjeść również na ulicy, na tzw. night markecie (przez nas potocznie nazywanym patykami). Są to stoiska, na których porozkładane są warzywa i mięso, nabite na długie wykałaczki do szaszłyków. Wybiera się to, co się chce zjeść, np. fasolkę, baraninę, kurczaka, lotos, ośmiornicę, ziemniaki i wiele innych. Wybrane potrawy podaje się na tacy obsługującemu stanowisko a ten przypieka potrawy na grillu, dodając do tego masę ostrych przypraw (to na stoisku z patykami nauczyłem się sformułowania bu yao tai la de – nie chcę ostrego). Bardzo lubimy patyki, niestety, trzeba uważać, bo czasem można się naciąć na coś nieświeżego bądź smażonego na starym oleju (tzw. gutter oil [olej z odzysku]- myślę, że temu zagadnieniu też możemy kiedyś poświęcić wpis).