Już dawno powinien powstać ten wpis. Myślę, że zaraz po wylądowaniu na chińskiej ziemi. Bo praktycznie wszędzie, oprócz lotniska, hoteli czy hosteli spotkamy się z… chińską toaletą. A wizyta w owym przybytku może być małym zdziwieniem dla każdego, kto nie odwiedził krajów azjatyckich.

Toaleta kucana, squat, narciarska, na Małysza, turecka, arabska – to wszystkie nazwy tego samego urządzenia z jakim możemy spotkać się również w Chinach.

Oto i bohaterka dzisiejszego wpisu – chińska toaleta

Istnieje szereg argumentów za stosowaniem kucanej a siedzącej toalety:

tryb kucany jest zdrowszy i działa profilaktycznie względem chorób jelita grubego,
regularne kucanie może utrzymać elastyczność kolan,
wzmacnia biodra, poprawia oddychanie i koncentrację,
pozycja kucana jest pierwotną metodą załatwiania się przez człowieka,
toalety tego typu są łatwiejsze do czyszczenia,
wymuszają krótszy czas spędzania w toalecie – dość niewygodna pozycja nie pozwala na czytanie,
praktyczna w miejscach publicznych, gdzie nie dochodzi do kontaktu skóry z potencjalnie brudną powierzchnią toalety.

Jeśli chodzi o wady, to wymieniane są następujące:

wymaga stosownej postawy, żeby się nie przewrócić,
podczas dłuższego “posiedzenia” jest mało wygodna,
może być problematyczna dla osób starszych, z problemami stawów itp,
w odróżnieniu do toalety siedzącej, dużo łatwiej pobrudzić sobie buty czy inne części garderoby.

Ja tam wiem jedno – w chińskich toaletach cuchnie tak okrutnie, że żadna koncentracja czy medytacje nie wchodzą w grę. Wchodzę, robię swoje i wychodzę tak szybko jak to możliwe. Dodatkowo pozycja rzeczywiście jest bardzo niewygodna, bo   mięśnie nóg szybko się męczą i już po kilkunastu sekundach mam wrażenie, że zaraz wpadnę czterema literami do dziury. Może robię coś źle?

Chińczycy jednak są tak przyzwyczajeni do kucania, że na każdym kroku można spotkać ludzi, którzy często kucają w bardzo podobnej pozycji do tej, przy której załatwiają swoje potrzeby. Czasem trudno mi uwierzyć, że mogą oni tak siedzieć i siedzieć nie przewracając się i nie męcząc nóg.

Mężczyzna siedzący w charakterystyczny sposób. Niektórzy nawet pracują w takiej pozycji.

Bardzo ważne jest również to, żeby zabrać ze sobą papier toaletowy – w chińskich toaletach jest to niezwykła rzadkość. Jeśli się zapomni o papierze czy chusteczkach, możemy być w niezłych tarapatach. Jednak z pomocą może przyjść technologia. Mój chiński znajomy pokazywał mi kiedyś aplikację na telefon, dzięki której można skontaktować się z kimś, kto jest w pobliżu i kto zachce podać pomocną dłoń… z papierem toaletowym. Jak to się mawia – potrzeba matką wynalazku