Piątek upłynął pod znakiem oczekiwania na dwie rzeczy – pozwolenie na stały pobyt w Chinach (residence permit) oraz na pieniądze ze stypendium. Pierwsza sprawa udała się – mamy pozwolenie na stały pobyt w Chinach (można powiedzieć, że jest to taka długoterminowa wiza), więc nie zostaniemy deportowani do Polski 😛 Jednak druga sprawa się nieco przedłuża. Dzwoniliśmy już do ambasady kilkukrotnie. Okazało się, że pieniądze zostały wysłane na nasze konto walutowe (w euro) w piątek rano. Jednak my na razie ich nie mamy. Nie wiem jak działają chińskie systemy bankowe, ale patrząc na to jak wygląda interfejs naszego systemu transakcyjnego, można nie liczyć na wiele. Nie wspominając o tym, że na początku nie było w ogóle pola do wpisania hasła 😛

Tak wygląda system transakcyjny największego banku w Kraju Środka – rozwala mnie buźka w prawym dolnym rogu

Wieczór upłynął bardzo miło. Ponieważ zabraliśmy ze sobą grę karcianą – Sabotażystów, zaprosiliśmy do pokoju gier (w centrum naszego osiedla znajduje się pawilonik, w którym Chińczycy grają w madzianga) naszych znajomych spoza Azji (no dobra, był jeden Khmer [mieszkaniec Kambodży]). Kto grał, wie ile emocji przynosi gra w Sabotażystów. Polecamy ją szczególnie jako grę integracyjną – kiedy np. robi się imprezę, w której uczestniczyć będę znajomi z różnych środowisk (uczelnia, praca, liceum itp).