Przyznaję się. Popełniam mnóstwo błędów językowych podczas pisania tekstów. Czy jest na to jakaś recepta ? To po proszę dwie.

Pamiętacie ten okres w życiu prawie każdego z nas. W którym to przygotowywaliśmy się do zdania jednego z najważniejszych egzaminów dojrzałości – Matury. Przynajmniej tak nam wmawiano w szkołach, że jest on jednym z tych najważniejszych, od których zależy nasza dalsza przyszłość. W rzeczywistości jest to tylko formalność potwierdzająca nasze wykształcenie a dla wielu również przepustka, aby móc przekroczyć bramy uczelni umożliwiającej zdobycie wyższego wykształcenia oraz tytuł króla melanżu. Nie jest to jednak tekst o maturze ani o studentach, więc…

Wracając do okresu przygotowań

Pamiętam jak na języku polskim usilnie opierając się o blat ławki szkolnej, aby przypadkiem nie zasnąć. Co i tak często się zdarzało. Otrzymywałem moje wypracowania. Co najmniej pięciostronicowe dzieło literackie formatu A3 padało przed moją twarzą słysząc jednocześnie bezlitosny komentarz nauczycielki pobudzający moje ospałe zmysły:

No panie Mikołaju ! Gdyby nie te wszystkie popełnione błędy językowe to może byłaby czwórka… Dobrze pan kombinuje ale podstaw języka polskiego to pan nie zna.

Też tak miałeś ? Że jak przeglądałeś swoje wypracowanie śledząc wzrokiem marginesy, na których wypisane były wszystkie popełnione przez Ciebie błędy to dostawałeś furii. Nie dlatego że przez te czerwone skróty na marginesach (rzecz. ort. int. graf. jęz.) Otrzymywało się niższą ocenę. Tylko dlatego, że mimo ich wskazania, zaznaczenia i podkreślenia nadal się je popełniało. Nie wiedziało się, jak wyglądała poprawna forma podkreślonego na czerwono zdania ? I jak zaprzestać występowania błędów ? w autorskich pracach, od których zależy końcowa ocena widoczna na świadectwie. Tak ważna dla naszych rodziców wypłacających nam kieszonkowe. Fakt, pewnie większa część winy leży po mojej stronie ponieważ nie przepadałem w szkole za czytaniem lektur.

„Krzyżacy” „Lalka” „Ogniem i mieczem” „Pan Wołodyjowski” czy „Fraszki Kochanowskiego” te dzieła w ogóle mnie nie kręciły i miałem poczucie tego, że jestem zmuszany do ich przeczytania. Bo taki jest obowiązek każdego ucznia, a nawet każdego obywatela Polski. Obowiązek by je znać i wiedzieć kto je napisał. Mimo że kilka lat po ich przeczytaniu większość osób zapomina ich bohaterów, fakty, fabułę, a nawet to, kto jest ich autorem. Ograniczałem się więc jedynie do przeczytania ich streszczeń lub obejrzenia ekranizacji. Zapewniając sobie tym samym przejście do następnej klasy. Tak też zdobyłem wykształcenie średnie i zdałem maturę.

Tak, wiem. Nie mam czym się chwalić i nie powinienem wzbudzać w świadomości młodego pokolenia buntu doprowadzającego do zaprzestania czytania szkolnych lektur. Strasznie mnie jednak irytują sytuacje oraz komentarze wskazujące, że gdzieś w moich tekstach znajdują się błędy językowe. Czuję się wtedy jak bohater filmu „Powrót do przeszłości” który cofnął się o kilka lat wstecz i znowu widzi swoją nauczycielkę języka polskiego, która po raz kolejny rzuca bezdusznym komentarzem dotyczącym popełnionych błędów językowych w napisanej przez niego pracy. Nie wskazując i naprowadzając go do poprawnego układania słów na białej kartce papieru. Może w moim wieku popełnianie błędów uchodzi już za pewnego rodzaju upośledzenie umysłowe ale mam to w dupie. Nikt w szkole nie ukształtował w mojej osobie fundamentów do tego, abym choć w niewielkim stopniu, z własnej woli, pracował nad tym problemem. Dziś nawet jestem twórcą teorii spiskowej na temat tego, że…

Język polski został skonstruowany tak, aby większość społeczeństwa posługująca się nim. Doświadczała problemów, frustracji, negatywnych stanów emocjonalnych, a nawet granic nie do pokonania w osiąganiu własnych celów.

Ale to tylko moja bujna wyobraźnia. Choć gdy spogląda się na historię polski oraz na pewne przypadki. Np. Kiedy to prosty chłopak pracujący wyłącznie na budowie postanawia spróbować swoich sił w handlu i używając w odpowiedni sposób swego języka bije rekordy sprzedaży. To coś w tym chyba jest. Nie ważne, to jednak temat na inny tekst.

Oczywiście nie jest też tak, że nie pracuje nad sobą, aby usprawnić umiejętność prawidłowego używania języka polskiego. Przez ostatnie 2 lata przeczytałem dziesięciokrotnie więcej książek niż przez cały okres mojej edukacji w szkole. Korzystam coraz częściej ze słowników. Podczas pisania tekstów wspomaga mnie „LanguageTool” Wolnodostępne narzędzie korektorskie. Natomiast po publikacji tekstu proszę bliską mi osobę o jego przeczytanie i wyłapanie tych najbardziej widocznych błędów. Staram się również samodzielnie analizować napisane teksty po tym, jak przeczytam kolejny komentarz typu ” Ach tyle błędów w tym tekście widzę, jak tak można kaleczyć język polski” No jednak można ! Ale wiecie co ?

Mam do was prośbę… Jeżeli w jakimkolwiek tekście znajdziecie błąd to w komentarzu użyjcie funkcji kopiuj-wklej. Jasno uświadamiając mi gdzie on egzystuje. Wielkie Danke schön! Tymczasem idę oglądać program „Słownik polsko@polski” Pana Profesora Miodka.