Ponieważ już za chwilę rozstaniemy się z naszymi znajomymi – każdy ma jakieś plany na spędzenie Spring Festival, postanowiliśmy zjeść wspólną kolację pożegnalną. W tym celu udaliśmy się do pobliskiej knajpki, serwującej patyki (tak nazywamy popularne w Chinach potrawy serwowane z grilla, przypominające polskie szaszłyki). A ponieważ w miejscu tym można również zjeść takie dziwactwa jak insekty czy świński mózg, nie mogliśmy przepuścić takiej okazji!
Moja reakcja mówi wszystko – mózg był wyjątkowo obrzydliwy. Najbardziej jego konsystencja. Nawet nie wiem do czego to porównać – ni to jajecznica, ni to bardzo gęste mleko. Jeśli chodzi o smak to też nie odznaczył się on niczym szczególnym. Dlatego po spróbowaniu go przez Elizabeth, Andreasa, Kasię i mnie nikt więcej nie skusił się już na degustację tej osobliwej części świńskiego ciała.

Natomiast insekty były zaskakująco dobre. Zgodnie stwierdziliśmy, że smakują trochę jak czipsy – są chrupkie, dobrze wysmażone i tak doprawione, że nie czuć nic poza przyprawami. Śmialiśmy się, że pewnie serwowane są w chińskich kinach zamiast popcornu 😛

A dziś czytaliśmy, że specjalnością Wietnamu są węże 🙂 Najpierw pije się jego truciznę wymieszaną z krwią, potem zjada jeszcze bijące serce, a potem całą resztę… brzmi ciekawie!