Biała twarz nadal powoduje u Chińczyków wielkie zaciekawienie. Doświadczałam tego zwykle przychodząc na zajęcia z nową grupą Chińczyków – po klasie przechodził szmer, chichoty a skośne do tej pory oczy robiły się okrągłe ze zdumienia. Takie wyróżnianie się ma też jednak swoje plusy – obecność białej twarzy w mniemaniu Chińczyków jest doskonałym elementem strategii marketingowej. Obecność białasa oznaczać może, że firma jest otwarta, nowoczesna i ma kontakty zagraniczne, co zdecydowanie podnosi prestiż marki.

Firmy, które takich kontaktów nie mają często zatrudniają laowai’ów na dzień-dwa lub chociaż starają się pstryknąć fotkę do katalogu. Będąc w Nankinie załapałam się na otwarcie salonu z “europejskimi meblami”(tak, wszyscy mamy w domu meble jak z epoki wiktoriańskiej), gdzie ja i 3 Francuzów mieliśmy udawać niemieckich projektantów, którzy przylecieli specjalnie na otwarcie sklepu swoich partnerów. Najdziwniejsza praca tego typu o której słyszałam to siedzenie w knajpie z zadowoloną miną i szamanie kolejnych smakołyków. Ma to ponoć przyciągać chińskich klientów…

Mimo, że w Kunmingu jesteśmy dopiero od niedawna, brałam już udział w takiej akcji promocyjnej. Podczas chińskiego święta narodowego większość osób ma kilka dni wolnego, a popularną w tym czasie rozrywką jest chodzenie po sklepach. Na ten dzień zaplanowano więc otwarcie nowego salonu samochodowego. Zadaniem laowai‘ów było przechadzanie się pomiędzy samochodami, uśmiechanie się, siedzenie na pace lub w samochodzie. Zajęcie może niezbyt ambitne, ale było bardzo fajnie. Poznałam 5 innych dziewczyn, pogadałyśmy sobie, wymieniałyśmy wrażenia z pierwszych tygodni w Kunmingu i obserwowałyśmy styl pracy profesjonalnych chińskich modelek.

Podsumowując – taka praca w Chinach to najłatwiejsza praca świata.