Wcale nie dla idealnego systemu, pięknego wykonania, pewnej filozofii, jaką kieruję się marka Apple i dlatego że kochamy jeść jabłka. To są powody za tym, żeby kupić produkty z logiem nadgryzionego jabłka. Rzeczywistość jest jednak inna.

Jako że, na co dzień przebywam wśród elektroniki użytkowej i mam tę ogromną przyjemność sprzedawać produkty różnych producentów – w tym sprzęt „Jejpla”. Znam temat dość dobrze. Niedługo miną już dwa lata od czasu kiedy podjąłem decyzję, że chcę zostać sprzedawcą – najlepszym pod słońcem.

Przez cały ten okres wypełniania swych codziennych obowiązków, uczenia się różnych technik sprzedaży i wykorzystywania ich w praktyce. Spotkałem, poznałem i obsługiwałem niesamowitych ludzi. Mam tutaj na myśli ludzi zarówno wzbudzających w mojej osobie szacunek jak i szczery podziw dla ich dokonań oraz tych wykazujących niski poziomem inteligencji podczas kupowania sprzętu, z którego będą później korzystać – albo i nie. Każdego swojego klienta kocham bez względu na to, jakie zasoby gotówki w portfelu posiada i jaki pozom ilorazu inteligencji prezentuje – sam mądry nie jestem. Oni wszyscy, moi kochani klienci są nieskończonym źródłem inspiracji.

Kiedy rozpoczynałem swoją pracę byłem przekonany, że każdy choć raz w życiu słyszał o marce Apple. Nawet pokolenie mojej babci – jedna z jej koleżanek ma iPhone. Uważałem, że każdy, kto decyduje się na zakup produkty tejże marki wybiera ją w pełni świadomie. Wie, że produkty Apple są doskonale wykonane, dobrze wyglądają i fantastycznie wchodzą w interakcję z użytkownikiem, że siłą napędową marki jest pewna filozofia, że budują prestiż i logo firmy to coś więcej niż owoc, którego konsumpcja została podwyższona przez rosyjskie embargo nałożone na Polskę – myliłem się. Niektórzy kierują się zupełnie innymi powodami. Oto lista…

7 najgłupszych powodów, dla których ludzie kupują produkty Apple

#1 Chcę kupić iPhone’a bo obiecałam wnuczce.

Cytując pewnego klasyka

Czasami ludzie nie rozumieją wagi składanych obietnic.

Przypomina mi się dzień, w którym miałem przyjemność obsługiwać klientkę – starszą panią. Która przyszła do mojego marketu ze swoją wnuczką uczęszczającą bodajże do szóstej klasy szkoły podstawowej w celu zakupu nowego w tym czasie iPhone’a 6 – dla młodej damy rzecz jasna. Starsza nieświadoma niczego kobieta zobowiązana obietnicą zakupu smartfona ”marzeń” swojej kochanej wnusi, która zdała do kolejnej klasy z ”wyróżnieniem” wzbudziła we mnie litość-zdarza się to niezwykle rzadko, ale tylko przez chwilę. Cóż poradzić, taki mam zawód. W końcu klient nasz pan, a ja muszę wyrobić premię, by mieć na używki, wypad do kina i na zaspokojenie kilku ekscentrycznych potrzeb. Rzecz jasna kochana babcia dotrzymała obietnicy, kupiła wnusi iPhone’a wraz z wszelkimi akcesoriami, jakie były dostępne w sprzedaży, plus ubezpieczenie sprzętu. Wszystko to rozkładając na trzydzieści sześć rat.

Nie jest głupie to, że ta starsza pani dotrzymała obietnicę, jaką złożyła wnuczce nieco przepłacając. Głupie jest zachowanie tejże wnuczki, która po roku użytkowania sprzętu, tuż po zakończeniu okresu ubezpieczenia przyszła do mnie z rozbitym wyświetlaczem i zadaje pytanie;

-Co teraz mam zrobić ?

-A kiedy to się stało ?

-Trzy miesiące temu.

Ręce mi opadły. Smartphone rozbity a kochana babcia nadal musi go spłacać.

#2 Bo MacBook Pro ma tackę!

Tej klientki chyba nigdy nie zapomnę, a w sumie pary zamożnych kupców handlujących na allegro prostą metodą ”taniej kupię, drożej sprzedam” przybyli do marketu chcąc zakupić ”jakiś” laptop. Od samego początku widziałem, że byli zainteresowani produktami firmy Apple-tym lepiej dla mnie.

Kręcili się wokół wyspy dotykając wszystkich ekspozycyjnych iPadów i Macbooków. To był idealny moment, aby zaatakować-go. Po przeprowadzeniu badania potrzeb klienta stwierdziłem, że najrozsądniejszym wyborem byłby zakup Macbook’a Air. Rozpocząłem wymieniać zalety owego sprzętu przekładając je na korzyści dla klienta. Kiedy to ni zowąd małżonka zamożnego pana wykrzyknęła swym piskliwym głosem;

-Bierzemy tego, ten ma tackę. Dzieci będą oglądały na nim bajki.

Jednocześnie chwyciła rękoma Macbook’a Pro wyrywając prawie zabezpieczenia go chroniące. Chodziło jej oczywiście o napęd optyczny, o którym zapomniała wspomnieć podczas przeprowadzania przeze mnie badania potrzeb.

Różnica w cenie jakieś dwa tysiące złotych. Dlatego też mąż próbował jeszcze walczyć z wyborem żony. Niestety przegrał, wzięli przepłacając o wspomnianą różnicę a wystarczyło przecież dokupić ”Apple USB Superdrive” za cztery stówki-krzyż im na drogę.

#3 Ja chcę mieć nowego iPhone’a i już !

Oczywiście, robi się.

-Powie mi tylko pan(i) – jaki kolor został wybrany ? Jaką pojemność ma mieć urządzenie ? W jaki sposób mamy zabezpieczyć sprzęt ?

-Ale ja tylko chciałam iPhone’a. Boże nie wiem. A jaki model najczęściej ludzie wybierają i co jeszcze dokupują ?

Nie to, że jakoś nie lubię osób władczo podchodzących do zakupu, jasno dających do zrozumienia, że coś im się należy. Lubię ich obsługiwać i jednocześnie edukować podsuwając im dodatkowo płatne rozwiązania – zwłaszcza przy urządzeniach Apple’a. Jednak niekiedy wcześniejsze przygotowanie przyspieszyłoby cały proces sprzedaży.

#4 Bo ja miałem kiedyś Samsunga i on…

To typ klienta, który jest jednym z moich ulubionym. Przychodzi z zamiarem kupna iPhone’a lub innego urządzenia firmy Apple ponieważ słyszał gdzieś od kogoś o ich zaletach. Dodatkowo porównuje sprzęt, jaki posiada obecnie do totalnych nowości. Marudzi, że jego starocie zawieszają się, nie da się już na nich pracować i w ogóle najchętniej rozbiłby je o ścianę, ale na zadane mu pytanie;

-Jaki to dokładnie sprzęt ?

Odpowiada, że;

-Nie wiem

Gdy przychodzi co do czego okazuje się, że poprzednim smartphonem klienta był Samsung Galaxy S2, a laptopem piętnastoletni Asus, który działa jeszcze na słynnym Xp-eku. Taki klient albo szybko rezygnuje z zakupu produktów Apple, albo przychodzi co miesiąc do marketu w celu zadania magicznego pytania;

-A jakie promocje dziś macie ?

#5 Bo moi znajomi mają wszystko marki Apple.

Gratuluję znajomych. Cieszę się, że im się tak dobrze wiedzie.

-No… i im tak to wszystko fajnie się łączy. Też tak chcę.

-Rozumiem, że jesteśmy zdecydowani na zakup pełnego zestawu ? IPhone, iPad, Macbook, plus oczywiście akcesoria, tak ?

-A ile to łącznie wszystko kosztuje ?

-Tak ze wszystkim wyjdzie zaledwie jakieś piętnaście tysięcy złotych. Damy jakiś rabat.

Zazwyczaj w tym momencie zapada głęboka cisza i albo klient dziękuje i wychodzi ze sklepu, albo;

-To nieee. Na razie wezmę tylko iPhone’a, tego najtańszego i toster.

Tak to się kończy, szkoda, że Apple nie produkuje iTosterów – słyszałem, że mają to w planach.

#6 Bo na nie, nie ma wirusów.

Owszem produkty Apple są bardzo dobrze zabezpieczone i nie możemy zepsuć systemu bo zbytnio nie mamy możliwości ingerować w jego plikach. Jednak wirusy istnieją i można wkraść się do cudzego sprzętu marki Apple – na przykład za pomocą iPhone’a.

Najlepszym zabezpieczeniem, jakie działa w produktach marki Apple jest to, że wirusów jest stosunkowo mało tak samo, jak samych użytkowników tej marki w Polsce – szybko jednak ta liczba rośnie.

#7 Bo są drogie, a skoro są drogie to są dobre.

Prawdą jest, że ich cena nie należy do małych. Nawet w Stanach Zjednoczonych ludzie uważają, że są drogie, choć nie tak drogie, jak u nas w Polsce.

Lecz u nas cena zależna jest od pewnych czynników. Musimy opłacać podatki, cła, akcyzy i regularnie monitorować stosunek dolara do polskiego złotego. Patrząc na to z innej strony. Czy naprawdę wysoka cena świadczy o wysokiej jakości sprzętu? Przecież nawet produkty marki Apple mają swoje wady i nie jest przeznaczona dla każdego. Nie każdy wykorzysta potencjał, jaki kryje się w tych urządzeniach.

Spodziewam się, że z czas i moje doświadczenie dostarczy mi wiele inspiracji do pisania tego typu tekstów. Kocham swoją pracę, kocham klientów których obsługuje i jeśli czujesz że kogoś obraziłem – mylisz się. Teraz przyznaj się. Dlaczego ty ? Posiadasz iPhone’a, MacBook’a, iMaca czy inne cudo ze stajni Apple.