Zawsze jest z nią problem. Przez większość jest znienawidzona a bywa też i tak, że nie jest dla wszystkich dostępna. Co czynić z ostatnimi sztukami ?

Pamiętam te stare dobre czasy, kiedy chodziło się jeszcze do technikum – tak, ukończyłem technikum, nie liceum choć zawodu i tak nie zdobyłem. Wraz z grupą odpowiednio wyselekcjonowanych kumpli i koleżanek tworzyliśmy społeczność – tak zwanych gitów. Wiecie tych fajnych, rozrywkowych, lejących na przyjęte przez większość społeczeństwa zasady. Byliśmy tymi, z którymi każdy chciał przybić piątkę na przerwie i w razie co, przyjść i poprosić o pomoc w rozwiązaniu problemu z danym klientem wymuszającym od słabszych kieszonkowe – oczywiście braliśmy od tego swój procent. Byliśmy zbuntowani i uważaliśmy, że wszystko, co jest zajebiste na tym świecie należy się nam. Nie tym drugim – frajerom.

Nie boję się tego przyznać, że byłem straszną świnią tworzącą podziały wśród klasy składającej się z trzydziestu osób. Byli gity i byli frajerzy. Każdy miał swoje miejsce w klasie. Każdy miał swoją ławkę. Był zachowany pewien porządek-taki wewnętrzny ekosystem.

Tylko co z tego skoro będąc tak zajebistą społecznością gitów prawie zawsze byliśmy tymi ostatnimi – czasem z bożą pomocą udawało się nam zająć te przedostatnie miejsce. Nie ważne czy chodziło o konkurs matematyczny, zajęcia praktyczne, między szkolne zawody sportowe czy całoroczną ocenę za zachowanie. Niby byliśmy tacy fajni i rozrywkowi ale gdy dziś wracam myślami do tych czasów byliśmy zwykłą bandą głupków, którzy byli prawie zawsze ostatni.

Przecież nikt nie lubi być ostatni

Chyba każdy z aktywnych zawodowo sportowców nienawidzi zajmować ostatniego miejsca. Szczególnie podczas tak wielkich imprez sportowych, jak chociażby igrzyska olimpijskie. Organizowane co 2 lata (na przemian letnie i zimowe) i mimo że jeden z cytatów, jakie towarzyszą olimpijczykom podczas tej imprezy brzmi;

Najważniejszą rzeczą w igrzyskach olimpijskich jest nie zwyciężyć, ale wziąć w nich udział, podobnie jak w życiu nie jest ważne triumfować, ale zmagać się z organizmem.

Nikt nie chcę być tym ostatnim. Taki zawodnik nie wie, czy zdoła jeszcze wystąpić na następnej olimpiadzie i zdobyć jakiekolwiek miejsce – nawet te ostatnie. Może zdyskwalifikuje go kontuzja, zdepczą młodsi zawodnicy a może przyłapią go podczas testów antydopingowych i wyrzucą z kadru narodowej niszcząc jego reputację. Każdy więc ciśnie kierując się tym bardziej oficjalnym mottem igrzysk;

Citius Altius Fortius

Czyli ”Szybciej, Wyżej, Dalej’” Tak jest wszędzie tam gdzie występuje rywalizacja. Zaczynając od sportu kończąc na brudnej polityce. Jednak czasem ostanie sztuki są czymś zupełnie innym.

Gdzie jest ta ostatnia książka ?

To było zupełnie nie dawno akurat, gdy wracałem z pracy przechodząc przez główny hol galerii handlowej wpadła mi do głowy pewna myśl;

– A może tak wpadnę do księgarni i kupię jakąś praktyczną książkę. Może tą nową. Tylko chwila, jak ona miała…? A tak ”Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament”

Zazwyczaj, gdy robię jakiekolwiek zakupy to robię je szybko. Mam listę, szybko odnajduje się w miejscu, w którym coś kupuję i w większości przypadków robię wszystko sam. Podobnie było i w tym przypadku;

1. Wejście do księgarni i połączenie się z internetem – done

2. Sprawdzenie dostępności konkretnej pozycji w punkcie, w jakim się znajduje – done

3. Odnalezienie wzrokiem działu ”poradniki, biznes, rozwój osobisty” i podejście do niego – done

4. Odnalezienie wyszukiwanego tytułu i jego zakup – mission failed

Tutaj rozpoczął się mój problem. Zaczęło się chodzenie w tą i wewte, kurwowanie, niechcące strącenie plecakiem ekspozycji gier planszowych, jej układanie i pojawienie się pani tam pracującej, która zachwalała mój wkład w ulepszenie wyglądu ich ekspozycji;

-Bardzo ładnie pan to ułożył, mógłby pan tu śmiało pracować.

-Ach dziękuje za ten komplement ale skoro nawiązaliśmy już taką relację to może mi pani pomoże. Poszukuje książki. Blablabla, tytuł, blablabla…

-Oczywiście, zaraz będziemy jej szukać.

 Challenge accepted – Fajnie, widzę, że podwyższają standard obsługi klienta i robią wszystko, aby u nich kupić. Szybko z jednej poszukiwaczki białego kruka zrobiły się trzy. Szybko okazało się, że książka przyszła dziś, jest świeżutka ale jest jedyna w tym punkcie – znaczy się ostatnia. Szybko więc w poszukiwanie zostały zaangażowane wszystkie dostępne siły w księgarni. Zaczęły się pytania;

–Jaki autor ?

-Jak wygląda okładka ?

–Kiedy była premiera książki ?

Super, że zadawali pytania otwarte ale czas płynął dalej. Minęło pięć minut, dziesięć, piętnaście… W mojej głowie pojawiła się wątpliwość;

– Czy oni są w stanie ją znaleźć ?

Skoro gość przegląda regał z książkami mającymi po sto stron, posiadające miękką okładkę i których waga nie przekraczała nawet stu pięćdziesięciu gram. Ta, którą tak bardzo pragnąłem ma osiemset, spokojnie mógłbym nią prasować swoje ciuchy i waży kilo trzysta.

Niestety chyba w tym dniu nie było mi pisane kupić tej książki. Po trzydziestu pięciu minutach poszukiwań wyszedłem z księgarni bez tak pożądanej przeze mnie lektury.

Może i to dobrze bo gdy sprawdziłem w domu za ile mogę ją dostać nie płacąc za przesyłkę poczułem ulgę.

Ostatnia sztuka – z ekspozycji

Ile razy wam się zdarza kupować coś ostatniego czyli coś, co znajduje się na ekspozycji ?

Stykam się z tym na co dzień. Jestem tym który stoi po drugiej stronie barykady i usilnie sugeruje, żebyś jednak zdecydował się na zakup tego towaru. Mimo że jest on ostatni, mimo że przed tobą dotykało go tysiąc innych osób nie tylko rękoma i mimo tego, że na półce leży on już jakieś pół roku. Przecież i tak wyjdziesz ze sklepu wraz z gwarancją producenta a mi zrobisz ogromną przyjemność zwalniając mi miejsce na magazynie – tym finansowym.

– Z ostatniego wpisu o tym, jak możesz zostać wyrzucony z pracy możesz dowiedzieć się gdzie pracuje.

W tym przypadku ta ostania sztuka jest niechciana;

-Bo macana.

-Leży i się kurzy tutaj już pół roku.

-Przez ten cały czas jak leży to jest podłączone do zasilania i baterie trzeba wymienić.

-A rabat dostanę ?

O otrzymywaniu rabatów też już pisałem – dość hardcorowo. O zniżkę zawsze można się zapytać ale należy pamiętać, że w przypadku ostatnich sztuk sprzedawanych jako ekspozycja przyznanie rabatu to tylko i wyłącznie dobra wola sprzedawcy – chyba że towar jest niekompletny, porysowany, uszkodzony.

Co robić z tymi ostatnimi sztukami ?

To, co do tej pory. Starać się nie być tym ostatnim. Nie poddawać się, gdy coś, czego mocno pragniemy jest w danej chwili niedostępne i nadal tego czegoś szukać – może jest gdzie indziej. Kupować nadal rzeczy z ekspozycji – te ostatnie sztuki bo one też potrzebują naszej miłości.

Osobiście dla mnie to taki sam problem, jak efekt cieplarniany. Niby możemy zrobić tyle rzeczy, spuszczać się nad tym, aby największe lodowce nie topniały w tak zastraszającym tempie. Tylko finalnie i tak obudzimy się pod wodą – tak po prostu musi być i niech tak zostanie.