Pod koniec każdego roku stawiamy sobie postanowienia noworoczne tak, aby wejść w ten „NOWY” rok z wielkim hukiem. Niestety większości z nich nie udaje nam się zrealizować. WHY?

Dlaczego w iście magiczny sposób pstrykając palcami nie udaje się nam wyczarować wymarzonego stylu życia? A zastanawiałeś się kiedykolwiek, po co oddychasz?

Oddychasz po to by ŻYĆ. Czy tylko i aż po to?

Oddech jest niezwykle istotnym procesem dla naszego organizmu. Z czysto biologicznego punktu widzenia oddychamy po to, aby nasze ciało zostało zasilone energią oraz by dokonała się wymiana gazów oddechowych. Ale jest to oczywiście czysto biologiczny nudny bełkot. Prawdziwy powód jest zupełnie inny.

Oddychamy po to, aby móc doświadczać niesamowitego daru, jakim jest samo życie. Mimo że czasem jest zwykłą dziwką, której za chwile przyjemności płacimy swoimi porażkami. Tylko, że nawet najmniejsza przyjemność jest nieporównywalnie większa od najgorszej porażki. Nie ma, co zatapiać się w metafizyczne pieprzenie po prostu LIFE IS GOOD i koniec

Jednak, dlaczego tak często doświadczamy porażek podczas realizowania naszych celów? Czy dlatego że są nieosiągalne? Abstrakcyjne? Wyimaginowane? A może, dlatego że nie są poparte silnym powodem.

Hardcorowa wersja „PO CO”

Na kanale YT firmy Mentalway sam jej założyciel Michał Wawrzyniak przedstawia bardzo dobry przykład hermetycznego składniku „Po co”, dzięki któremu nasze cele i zamierzenia dostają anielskich skrzydeł. Mianowicie Michał przytacza historię matki nieposiadającej stałego źródła dochodu, bez znajomych i bogatych przyjaciół, dodatkowo, której dziecko jest chore na białaczkę. Taka matka ma na tyle silne „Po co” że spokojnie daje rade znaleźć fundusze, aby jej ukochane dziecko przez następny „jakiś” czas czuło się kochane i szczęśliwe, pomimo tragicznych doświadczeń.

Ludzie dotknięci przez los potrafią sobie świetnie radzić (oczywiście nie wszyscy) Ich pragnienie zbudowane jest z płytek tytanu, dzięki czemu pokonują każdą przeszkodę, jaką napotkają na drodze do osiągnięcia celu. Olewają opinie innych (czasem bardzo krytyczne) nie boją się wystąpień publicznych, nie mają oporów kontaktowania się z nieznajomymi, fundacjami, osobami publicznymi i telewizją. Ich WHY? Nie pozwala na chwilę wytchnienia.

Ty nie musisz mieć tak HARDCOROWEGO WHY?

W większości przypadków naszym „WHY” jest pewnego rodzaju ból lub niewygoda życia codziennego. Moim skromnym zdaniem jest to stanowczo za mało. A składnikiem dodatkowym, które jest jak paliwo rakietowe pozwalające naszej rakiecie o wdzięcznej nazwie „PO CO” dolecieć na marsa jest – PASJA. Pewnego rodzaju namiętność, którą odczuwamy do konkretnej rzeczy, stanu lub też osoby.

WHY? W marketingu sieciowym

Pewien lider marketingu sieciowego na jednym ze szkoleń pyta każdą z osób na Sali „PO CO” Działa w systemie dystrybucji MLM? Oczywiście pojawiają się odpowiedzi typu „Dla lepszych pieniędzy” „aby osiągnąć dochód pasywny” „By mieć lepsze życie” a nawet „chcę dorobić się BMW” Lecz lider prowadzący szkolenie dalej drąży w mózgach każdego uczestnika zadając to samo pytanie „PO CO, Ci lepsze pieniądze, dochód pasywny, lepsze życie i BMW?” Na Sali można wyczuć lekki zapach irytacji a wokół niektórych osób nawet złość. W końcu ile razy można zadawać to samo pytanie? Osobiście odpowiedziałbym tak, „Ponieważ tego cholernie pragnę a za każdym razem, kiedy o tym śnię, doświadczam polucji” Czy taka odpowiedź była by zadowalająca? Muszę zapytać się owego lidera. Na pewno część uczestników szkolenia pomyślałaby, że jestem świrem, a jeszcze inni niewinnie parsknęliby śmiechem ( z tymi by mi się akurat fajnie rozmawiało)

A jakie jest twoje WHY? Czy jest to po prostu samochód, który zmienisz za jakiś czas? Czy też może silny stan, przedmiot, który wzbudza w twojej osobie PRAGNIENIE, które automatycznie dodaje Ci energii do działania?