Reszta roku szkolnego to notoryczne doświadczanie wielkiego cierpienia, wyczerpania fizycznego i psychicznego. To czas agonii, żyjąc nadzieją, że już wkrótce nadejdą kolejne wakacje.

Z całego roku szkolnego uwielbiałem tylko jeden dzień. Dzień rozpoczęcia roku szkolnego. W którym to po dwu miesięcznej przerwie zwanej wakacjami. Mogłem znowu ujrzeć moje kochane mordeczki i przytulić się do niewielkiej liczby koleżanek licząc po cichu, że w tym roku mi się uda. Wiecie co ? – I tak się nie udawało.

Start szkoły to również pewien proces rozpoznania wojskowego przeprowadzanego na Nauczycielach. To moment odkrycia Ich słabych i mocnych stron mogących przynieść Ci – uczniowi. Chwałę lub totalną klęskę. Niwelując szansę zdobycia czerwonego paska na świadectwie lub dając możliwość zostania klasowym prymusem. Prowadzi się wtedy działania wywiadowcze. Potwierdzając krążące dookoła plotki o tym, czy nauczycielka biologi rzeczywiście rozwiodła się z mężem i czy można spróbować się wokół niej zakręcić, aby na świadectwie widniała ocena bardzo dobra — nie tylko z jej przedmiotu

Pierwsze młodzieńcze próby porywania się z motyką na słońce.

Później jest już tylko gorzej.

Pierwsza jedynka

Którą dostaje się nie wiadomo za co ? Już w pierwszym tygodniu szkoły — Przynajmniej tak to wygląda z punktu widzenia ucznia.

Nauczyciel zawsze znajdzie powód, by wstawić ocenę niedostateczną tuż przy twoim numerze ucznia w klasowym dzienniku. Brak przygotowania do lekcji, nieodrobiona praca domowa czy nieudana próba odpowiedzi to tylko nieliczne powody, dla których miałbyś mieć przesrane już do końca roku szkolnego z konkretnego przedmiotu.

Swoją pierwszą jedynkę otrzymałem za brak przygotowania prasówki na „WOS” w czwartym dniu szkoły. Mój rekord. Za każdą następną prasówkę otrzymywałem minimum ocenę dobrą. Nie, że się starałem. Po prostu polubiłem oglądać wieczorne wiadomości i tak mi zostało do dziś.

-Jedynka zdobyta w pierwszym tygodniu nowego semestru daje duże prawdopodobieństwo ukończenia go z taką samą oceną.

Pierwsza uwaga

Bo rozbiło się doniczkę ze zwiędniętym kwiatkiem, którego i tak nikt nie kochał. Podczas próby przewrócenia kolegi na korytarzu. Można w sumie powiedzieć, że był to wypadek.

Za stworzenie sztucznej mgły ogarniającej całą powierzchnię szkoły wskutek przypadkowego odbezpieczenia gaśnicy.

Z powodu nagłego wybuchu paniki na wieść o pierwszej jedynce. Skutkującego wyrzuceniem krzesła przez klasowe okno wprost na samochód pani dyrektor.

Za co ta uwaga pani profesor ? Zawsze zadawałem to pytanie. Złudnie za każdym razem myśląc, że nauczycielka sama nie będzie wiedziała „Za co?” ale zawsze wiedziała.

– Otrzymując uwagę w pierwszym tygodniu szkoły można już zapomnieć o wzorowej ocenie na koniec roku.

Pierwsze wagary

Nagłe opuszczenie murów szkoły smakuje najlepiej, gdy sam je organizujesz i namówisz jeszcze na nie. Całą swoją klasę.

Pamiętam jak w gimnazjum mieliśmy pewną tradycję. W każdy piątek urywaliśmy się z trzech pierwszych lekcji języka obcego i wagarowaliśmy w domu kolegi oglądając filmy i grając na konsoli często zapominając o innych lekcjach. Za każdym razem, gdy jego mama pytała się — Dlaczego nie mamy dziś lekcji ? Odpowiadaliśmy – Dziś mamy dzień sportu. I tak co tydzień.

– Wybierając się na pierwsze wagary można być pewnym tego, że nie będzie to jedyny raz.

Pierwszy telefon do rodziców

Jest tym najboleśniejszym. Pamiętam jak moja wychowawczyni wysłała SMS-a do mojej matki z informacją, że wybrałem się na wagary. Właśnie w pierwszym tygodniu szkoły.

-Szanowna Pani Beato, chciałabym poinformować, że Mikołaj uciekł z trzech ostatnich lekcji. Pozdrawiam

Zajebiście. Szlaban na komputer przez tydzień i brak finansowego wsparcia od rodziców do końca miesiąca. Dobrze, że sam potrafiłem zarobić kilka groszy więc nie klepałem biedy w szkole i co każdą przerwę odwiedzałem szkolny sklepik.

Następne telefony od nauczycielki nie były już tak bolesne. Nie wiem, czy to dzięki pogodzeniu się z losem, czy też przez pewne zrozumienie moich rodziców do mojego stosunku wobec chodzenia do szkoły.

– Pierwszy telefon od nauczycielki jest najgorszy. Później… to rutyna.

Nie pewność, pewnego rodzaju podniecenie i nagły przypływ adrenaliny. Radość towarzysząca podczas każdej spontanicznej akcji mającej na celu upokorzenie kogoś. Ach… te emocje towarzyszące w pierwszym tygodniu szkoły są niezapomniane. W tym czasie większość uczniów już wie jak zakończy rok. Czy będzie on czasem pełnym triumfów, czy może okresem samych porażek. Cholera tęsknie za tym.