Prawie każdy z nas coś sobie postanawia. Wyznacza w głowie kierunek dalszego rozwoju swojej jednostki. Niektórzy nawet to zapisują. Jednak tylko nielicznym udaje się osiągnąć wyznaczone przez nich samych – cele.

Pamiętam, że przechadzałem się po Elbląskiej starówce. Tak dla zdrowia, dla lepszego poznania samego siebie. Tak jak robiłem to, co dnia. Nie byłem sam a osoba, która ze mną pokonywała odległości zadała pytanie;

-Mikson… Jak już będziesz dorosły to, kim byś chciał zostać i co byś, chciał w życiu robić ?

Takie pytanie zostało mi zadane przez jednego z moich nielicznych przyjaciół mających istotny wpływ na to, kim dzisiaj jestem i co dziś robię. Dosyć głupie, zwłaszcza gdy ma się te szesnaście lat i ledwo co udało się przejść przez wszystkie klasy gimnazjum. Dlatego też równie głupia była moja odpowiedź.

-Wiesz co… Nie wiem co chciałbym robić ale czy to ważne ? Najważniejsze jest dla mnie to żebym był bogaty i nigdy sobie niczego nie żałował.

Typowe myślenie nastolatka, który myśli, że gdy rozpocznie w pełni samodzielne dorosłe życie. to świat będzie przed nim stał otworem wraz z wszystkim dobrami, w jakie bóg go wyposażył.

-Mikson ale naprawdę myślisz, że to będzie takie łatwe ? Zarobienie dużej kasy ? Przecież to wymaga ciężkiej pracy !

W tamtym czasie moje życiowe motto brzmiało;

Łatwo przyszło. Łatwo poszło

-No coś ty ! Świat jest piękny. Zobacz, że dziś mamy możliwości, jakich nasi rodzice nie mieli. Jeszcze zobaczysz będziemy bogaci. Już nie długo.

-No ok. Zaufam Ci. Tylko weź to zapisz, żebyś przypadkiem nie zapomniał.

Nie zapisałem. Zapomniałem. Zarówno Ja, jak i mój przyjaciel nadal nie jesteśmy bogaci i co gorsza… Jesteśmy jeszcze skazani na doświadczanie nieszczęść tego świata, które zdarzają się codziennie. Może gdybym się go wtedy posłuchał i zapisał to, że pewnego dnia będziemy bogaci i nie będziemy musieli pracować na etacie dla jednego z wielu dyrektorów wielkich korporacji, które rządzą światem. Wszystko byłoby inne, ale chyba jednak nie. Ponieważ wszystko, co związane jest z wyznaczaniem i realizacją celów jest i rozpoczyna się w naszej głowie. Właściwa postawa mentalna przy realizacji celów to podstawa.

Klarowna wizja celu – Co ? Kiedy ? Jak ? Z kim ?

Minęło ponad osiem lat od mojej rozmowy z przyjacielem, która poruszała temat naszej niejasnej przyszłości. Dziś z kolei to już trzeci rok, kiedy to zasiadam przed swym mobilnym biurem z otwartą głową przed kalendarzem książkowym formatu A3 i myślę…

Myślę nad tym, co chcę w danym roku osiągnąć ? Jak szybko ? W Jaki sposób ? I z jakimi osobami ? Tworzę wizję własnej przyszłości. Może brzmi to troszkę przerażająco. Może i czasem zbyt mocno obnoszę się ze swym szaleństwem lecz co większość ludzi robi ? No właśnie. Nic. Totalnie zero. Podobno, gdy niczego nie planujesz to planujesz swoją porażkę ale wolę lepsze powiedzenie;

Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie

Myśli (cele) przelane na papier

Wracając do przeszłości. Do tego okresu, gdy byłem jeszcze młody, głupi i naiwny. Moje cele pozostawały tylko myślą. Nie była to klarowna wizja tego, czego pragnę. To był niewyraźny obraz, jaki tworzył mój umysł, który każdego dnia aktualizował go dodając lub zmieniając pewne jego elementy, szczegóły lub całkowicie zmieniał materiał, na jakim go malował. Przykład;

-Dzisiaj myślę o zakupie Audi S4 w kolorze białym.

Po upływie czterdziestu ośmiu godzin coś ulega zmianie-Mózg wprowadza aktualizację

-Niee no raczej wezmę już RS6. Po co mam się ograniczać.

Tak to było kiedyś. Dzisiaj po przeczytaniu kilku książek i przeprowadzeniu kilku rozmów z ludźmi, którzy regularnie realizują wyznaczone przez siebie cele i mogąc z niektórymi z nich pracować – podchodzę do tego inaczej. Wizja celu jest jasno sprecyzowana wraz z ustaloną datą jej realizacji oraz zapisana na kartce papieru w formie już dokonanej. Oczywiście nie pomijam żadnych szczegółów i biorąc przykład samochodu – wygląda to dziś mniej więcej tak;

– 27 listopada 2017 r. Właśnie tego dnia odbieram z salonu samochodowego nowego Jaguara XE R-SPORT w kolorze „Dark Sapphire” z 2-litrowym silnikiem diesla i mocy 180 koni mechanicznych. Felgi aluminiowe 19″ Radiance 15-ramienne z czarnym wykończeniem. Sportowe siedzenia ze skórzaną tapicerką typu „Jet” w kolorze „Light Oyster Taurus” itd.

Może i takie zapisywanie celów zajmuję trochę więcej czasu ale przynajmniej gdy zbliża się czas ich realizacji nie mam żadnych wątpliwości.

Powtarzanie i utrwalanie celów

Co z tego, że mamy klarowną wizję tego, co chcemy osiągnąć i zapisane na kartce papieru cele wraz z wszelkimi szczegółami ?

W trakcie realizacji nic jednego z nich na naszej drodze napotkamy nie jedną przeszkodę, która może zniwelować nasze plany. W moim przypadku była to choroba – padaczka.

Realizując cele będą nas dopadać zwątpienia i nie raz będzie próbowała pokonać nas – depresja. Jeśli damy jej wygrać porzucimy nasze cele w jasną cholerę. Czy jest na to rada ?

Dlaczego by tak codziennie rano tuż po przebudzeniu nie wziąć do rąk kartki z zapisanymi celami i przeczytać je na głos- no dobra niech będzie już tylko w myślach.

A po ciężkim dniu pracy, gdy jesteśmy już gotowi zasnąć, wykonać ten sam rytuał i naładować się pozytywną wizją przyszłości, jaką sami przecież stworzyliśmy. Zaufajcie lepiej się po tym śpi, a i podświadomie magazynujemy energię, aby wcześnie wstać i działać.

Do dużego celu dochodzi się pokonując małe odległości.

No dobra. Mamy już ten cel w postaci nowego samochodu- Jaguara. Wiemy jak ma wyglądać. W co musi zostać wyposażony i poznaliśmy jego cenę – trzysta siedem tysięcy dziewięć set pięćdziesiąt złotych. Na bogato.

Lecz aby ten cel zrealizować musimy pracować, działać, sprzedawać, budować. Musimy wyznaczyć i zrealizować mała cele. Takie małe kroczki, które doprowadzą nas do tego ostatecznego zwycięstwa. Aby poznać te małe kroki, warto odpowiedzieć sobie na pewne pytania;

Kto pyta nie błądzi

-Jaki poziom w firmie muszę osiągnąć, aby załapać się na taki bonus ?

-Ilu muszę zdobyć partnerów biznesowych oraz klientów, aby awansować ?

-Ile produktów i za jaką kwotę musimy sprzedać, aby dostać wymarzony samochód ?

-Mamy czas do 27 listopada. Jaką normę muszę utrzymać miesięcznie, tygodniowo oraz dziennie, aby zdobyć taką kwotę ?

Odpowiadając na powyższe pytania mniej więcej wiemy jakie „małe kroki” musimy wykonać, aby zarobić te trzysta siedem tysięcy dziewięć set pięćdziesiąt złotych i zrealizować cel wyjeżdżając z salonu pięknym jaguarem.

Konsekwencja i wytrwałość

Mam wśród swoich bliskich znajomych pewną osobę, która doświadczyła kilku porażek w życiu. Brak możliwości zatrudnienia, emigracja i związana z tym procesem harówka, nieszczęśliwy związek kończący się rozwodem, powrót do kraju i wielkie rozczarowanie, że w Polsce jest jeszcze gorzej niż za granicą.

Od momentu, kiedy to wrócił do kraju staram się go czasem odwiedzić i czasem pomóc jak tylko potrafię. Niestety ma on pewien poważny problem – brakuje mu konsekwencji i wytrwałości w realizacji celów, jakie sobie wyznacza – są one całkiem fajne no ale co z tego.

Przez rok wyznaczył sobie kilka konkretnych;

Cel nurem jeden-W przeszłości tworzył muzykę – Techno. Rozgrzany pasją do muzyki oraz świadomością tego ile można na tym zarobić postanowił do tego wrócić. Zakupił drogi sprzęt do jej tworzenia. Stworzył markę, którą stopniowo promował oraz plan zarabiania. Po czym stworzył jeden kawałek – całkiem fajny jak na początek.

Niestety po dwóch miesiącach stwierdził, że brakuje mu czasu, a kawałek, jaki stworzył jest słaby i pora to rzucić sprzedając rzecz jasna cały zakupiony wcześniej sprzęt. Nie zarobił i jeszcze stracił

Cel numer dwa – Postanowił zostać kolekcjonerem modeli samochodów – ale nie takich modeli firmy „Bburago” wart marne pięćdziesiąt złotych. Tylko profesjonalnych modeli, w których środek jest wykonany z tego samego materiału, jaki znajduje się w pierwowzorze. Najtańszy taki model to wydatek rzędu tysiąca złotych, ale rzeczywiście można na tym zarobić. Obiecywał, że swoją kolekcję liczącą ponad dziesięć takich miniatur sprzeda po czterech latach z przebitką tysiąca procent zysku.

No cóż, po zaledwie roku był zmuszony sprzedać swoją kolekcję zarabiając marne dziesięć procent.

Cel numer trzy – Serwis internetowy opisujący świat motoryzacji w taki sposób, jaki nikt do tej pory tego nie robił ? Brzmi nieźle. Dodatkowo premiera wystartowania serwisu miała wiązać się z ogromnym event’em motoryzacyjnym angażującym ponad dwadzieścia tysięcy mieszkańców i kilku dużych sponsorów wystawiających swoje auta – Wow.

Skończyło się oczywiście na porażce. Jedyne co było zrobione to zakupiona domena oraz niedopracowany szablon strony, który wyglądał fatalnie, no i wstępne zgody na event. Stracił nie tylko pieniądze ale również sporo nerwów.

Było jeszcze kilka innych marzeń, pomysłów, celów – zostanie profesjonalnym zawodnikiem wygrywającym potyczki w świecie wirtualnym. Tworzenie makiet i różnego rodzaju „chwilowe” biznesy internetowe. Skończyło się na długach i pracy w Biedronce.

Tylko cierpliwością i konsekwencją w dążeniu do celu można pokonać wszelkie przeszkody.

Monitorowanie i wyciąganie wniosków

Mało kto to robi. Sam omijałem ten krok, przez co nie zauważałem tego, że jakiś cel został już zrealizowany i najwyższy czas wyznaczyć nowy, a nie uganiać się za tym samym. Zdarzało się, że nie udawało się dopiąć tego, co zaplanowałem i zwyczajnie rzucałem to w otchłań nie pamięci nie zastanawiając się – co się takiego stało, że nie wypaliło ?

Rzecz jasna w tym procesie realizacji celów pomagają pytania;

-Co udało się osiągnąć w xxx czasu ?

-Dlaczego, co się wydarzyło i kto mi pomógł zrealizować wyznaczone cele ?

-Ile czasu zajęła mi jego realizacja ?

-Dlaczego doświadczyłem porażki ?

Moim zdaniem najlepszym okresem wyciągania wniosków jest koniec roku. Zazwyczaj to wtedy robimy jego kompletne podsumowanie i przygotowujemy się na nadejście tego nowego – wiadomo nowy rok, nowy ja.

Zresztą sam przy okazji wykonywania podanego wyżej procesu wpadłem na pomysł napisania tego wpisu. Myślę, że przez dłuższy czas będzie on aktualny. Choć temat planowania i realizacji celów co roku na nowo jest odkrywany przez największych guru samodoskonalenia, aby zarobić na szkoleniach – to nic złego. To ewolucja.

Tym, co już mają zaplanowane cele i przystępują do ich realizacji-życzę powodzenia.

Tym, co dopiero poznają tajniki ich wyznaczania również – życzę powodzenia.

Tym zaś którzy mają wszystko w dupie. Mówię – żryjcie gruz.