Nie ma krwawego uśmiercania dziewicy na kamiennym ołtarzu. Ani nacinania ostrymi przedmiotami swoich ciał w celu upodobnienia ich do niektórych dzikich zwierząt. Nie ma nawet grupowej orgii, niestety, ale jest całkiem spokojnie….

W większości przypadków ludzie zawsze błędnie oceniają konkretną grupę, społeczność lub inne zgromadzenie wyznaczające nieco inny światopogląd niż oni sami. Skazując tym samym daną społeczność na „wygnanie” przylepiając im łatkę pt. „Sekta”

To samo zjawisko występuje u nas w Polsce i to bardzo często. Jesteśmy bardzo zdolnym narodem, który wykazuje się niespotykaną kreatywnością, tworząc, co rusz fałszywe fakty, mity i baśnie. Szkoda tylko, że raz rzucone fałszywe świadectwo dość trudno jest odkręcić, a jeszcze trudniej wprowadzić z powrotem na właściwy tor prawdziwą istotę rzeczy. Jest tak nawet z bardzo prostym a jednocześnie najlepszym systemem dystrybucji produktów i usług. Ale pieprzyć głupoty, pora wstawać…

Jest już późno

Otwieram oczy, które powoli adaptują się do panującej wokół mnie ciemności tuż po tym jak śniłem o rajskiej plaży, drinkach i o fajnych dupeczkach. Nie wiem jeszcze, która dokładnie jest godzina, ale spoglądając za okno wiem, że panuje jeszcze noc. Dzwonek mojego budzika nieustanie wydobywa z głośnika telefonu utwór Roba Bailey’a pt. Hungry” motywując mnie do postawienia tego pierwszego kroku (prawą nogą). Choć szczerze powiedziawszy, cholernie mi się nie chcę. Mało spałem przez to, że do 22 prowadziłem jeszcze konsultacje przez telefon, a przez kolejne 2 godziny Smsowałem z zajebistą koleżanką rozmyślając, co mógłbym z nią robić. Ale cóż marzenia same się nie spełniają, marzenia się spełnia…

Uff, co za ulga..

4 rano, nie wiadomo gdzie ???

Dotarcie na miejsce po długiej podróży to ten moment, w którym łapiesz głęboki oddech i mówisz sobie po cichu w myślach „udało się, dałem radę” szukając w hotelowym holu wygodnej skórzanej kanapy, na której uwalisz się oczekując na rozpoczęcie Eventu. Szczególnie, gdy przez 5 godzin nie mogłeś wyprostować nóg a twoja szyja musiała wykręcać się na wszystkie strony świata. Pragniesz w takich chwilach wrócić do łona matki i pozostać w pozycji embrionalnej unikając codziennego doświadczania tego brutalnego świata.

Czas na bal

Nie obyło się od poślizgnięć w czasie, małej dezorganizacji, i niewypolerowanych bytów rzuconych w kąt bagażnika (trampki są wygodniejsze) Zabrakło szampana za 1000 bagsów, i atrakcyjnych hostess, z którymi mógłbym tańczyć do białego rana. Chwila…. Pomyliłem imprezy, tak było w Gdyni.
SHOW TIME i czas na bal…

Było coś o jubilerstwie…

Na takich eventach występują prelegenci przygotowujący dość długo lub stosunkowo krótko prezentację mającą na celu ukazanie publice ich drogi do sukcesu, wskazanie nowych możliwości, pozbycia się własnych ograniczeń i napompowania motywacją do działania. Starzy wyjadacze pokazują, że jeszcze nie schodzą ze sceny a młode wilki delikatnie warczą na nich chcą pokazać, że depczą im po piętach. Jedni są lepsi, drudzy gorsi, ale każdy wnosi coś od siebie, coś wartościowego. Coś, co długo pozostaje w pamięci….

Było coś o optymalizacji bloga

Młoda Wilczyca Rakiety Super 7… Natalia Gałuszka

A oto trzech guru sekty…

Chcesz pięć dych? Łubu dubu…. A teraz?

Jak bardzo każdy z nas chcę zarabiać więcej? Dość oczywiste pytanie i nad wyraz idiotyczne, ponieważ 100 % Polaków tego pragnie. Chyba bardziej trafnym pytaniem jest „ Co jesteś wstanie zrobić, aby więcej zarabiać?” A tak w ogóle, jaką wartość ma dla Ciebie pieniądz?

To jak, chcesz te 5-dych ???

Wskakuje na scenę elegancko ubrany facet. Na pierwszy rzut oka można by rzec, że jest to jeden z tych typów, co „Tatuś ma, to tatuś da” lecz pozory mylą a wstępne wyobrażenia podparte fałszywymi przeświadczeniami upadają. Jest to człowiek sukcesu, który doświadczył nie jednej porażki w życiu. Ma do opowiedzenia nudną historię, którą notorycznie możemy oglądać w hollywoodzkich produkcjach, więc szkoda tracić na to czasu i przejdę do meritum. W pewnym momencie wyciąga z lewej kieszeni swojej marynarki pięćdziesiąt złotych i stanowczym głosem rzuca w publikę pytaniem „KTO JE CHCĘ?!” Oczywiście w ułamku sekundy sala zamienia się w las rąk (jeden nawet podbiegł do sceny…. A po przemówieniu dostał upragnione 5- dyszek)

Lecz mówca po ujrzeniu tak wielu chętnych z całej siły gniecie banknot i delikatnym głosem pyta się raz jeszcze „A teraz, kto chcę 5-dyszek?” Z twarzy większości uczestników można wyczytać niezrozumienie, które w języku angielskim brzmiałoby „What the Fuck?” Mimo wszystko nadal na Sali utrzymuje się zapach świeżych liści drzew lasu rąk. W ten prelegent rzuca banknot na ziemię i z impetem nosorożca zaczyna malwersować niewinny papier swym wypolerowanym butem. Po owym dość nietypowym gwałcie dokonanym na niewinnym banknocie, salę rozbrzmiewa to samo pytanie „Kto teraz chcę te pięćdziesiąt złotych?” Z pewnością nie jeden na Sali jest nieco oburzony poczynaniami owego bohatera, lecz niema wystarczającej odwagi by mu to wygarnąć, a myślenie podsuwa jedynie mięśniom twarzy wszystkim obecnym na sali rozkaz ukazania konsternacji. Nie wiem czy rozumiesz to wszystko, dlatego też zadam Ci pytanie….

Czy zanurkujesz do świetnika w celu wydobycia z niego banknotu o nominale 100zł? A czy będziesz na siłach robić tak codziennie by zrealizować swoje cele?

Jeden dostał nawet japońskiego żuka

Polaczku, co Ci dolega?

Jedną z największych epidemii panujących w naszym kraju, która wyniszcza nasze biedne społeczeństwo od wewnątrz, jest brak pewności siebie i niska samoocena. Następną jest bezrobocie, lecz ono w pewien sposób jest powiązane z pierwszą zarazą. Lecz Jaki jest czynnik budzący nasz ukryty potencjał? Co kopię nas w tą leniwą dupę powodując nagły przypływ szarych komórek uruchamiających jakże skomplikowany proces myślenia? Bóg obdarzył nas wolną wolą, lecz nie wysłał nam mailem instrukcji obsługi. Dlatego też każdego dnia musimy samodzielnie inwestować czas i niejednokrotnie duże kwoty pieniędzy w nasz rozwój, chcąc BYĆ lepszą najlepszą wersją SIEBIE SAMEGO ….

Jak „Beczka Śmiechu” to tylko z Piotrem Szczerkowskim

Mimo że tym razem nie występowałem na scenie. Nie otrzymałem za swe zasługi w biznesie samochodu, płyty z technikami zarabiania grubego szmali w systemie dystrybucji MLM, ani 5-dyszek. A nawet nic nie wyrwałem to uważam, że było warto przemęczyć się ponad 10 godzin w aucie i podpatrzyć jak to robią „zwykli” ludzie zaczynający kiedyś tak jak ja….