Życie blogera to nieustająca walka z problemami jak i pokusami świata doczesnego. Zobacz jak nisko upadniesz, jeżeli zdecydujesz się nim zostać.

Uwaga!: Jeżeli pierwsze zdania tego wpisu Cię znudzą to przejdź od razu do jego zakończenia.

Mogłoby się wydawać, że codzienność blogera jest bardzo podobna do dnia powszedniego jednego z bohaterów tych głupkowatych seriali zalewających nasze zgermanizowane masowe media. Pieniądze biorą się z wymarzonej pracy wykonywanej z czystą pasją. Mieszkamy w Penthous’ie w jednym z najdroższych apartamentowców w mieście, i co rok jeździmy na Malediwy, bo po pierwsze stać nas a po drugie nie ma chyba piękniejszego miejsca na ziemi. Jedynym naszym problemem jest złamane serce, które niedługo zostaje jednak poskładane do kupy dzięki niespodziewanej miłości czekającej tuż za rogiem warzywniaka. Tego samego, w którym codziennie kupujemy 3 świeże pomidory, 2 jędrne ogórki i 1 kg młodych ziemniaków. Life is good!

Niestety, ale codzienne życie blogera to nie monotonny serial, tylko codzienna walka o lepsze jutro. Oto 5 podstawowych rzeczy, które robi bloger, gdy nie bloguje.

Praca, praca i jeszcze raz praca

Niestety, ale większość z nas pracuje. Nie każdy bloger jest Jasonem Hunt’em zbierającym swój pierwszy milion dolarów po przez sprzedaż książek pt. „jak blogować?” Po czym ten prawie milion wydaje na zajebisty pobyt w NY City. I tak praktycznie rok w rok. Większość z nas to zwykli śmiertelnicy, których codziennie mijasz na ulicy. Często nawet nie wiesz czy przypadkiem ktoś z twoich znajomych nie prowadzi jakiegoś blogaska. Często jesteśmy niewolnikami naszych korporacji mających nadzieje, że jutro wygramy w lotto i rzucimy to miejsce pełne zakłamania i fałszu. Są też tacy jak ja, którzy, mimo że nieraz pracują po 12 godzin to dodatkowo przychodzą do pracy w czasie wolnym. Wcale nie po to by walić nadgodziny i dorobić parę groszy. Tak po prostu charytatywnie. Przez co ostatnimi czasy zaniedbałem swojego blogaska.

W mojej korporacji na magazynie produkuję się kokainę a na pulpitach straszą nazistowskie laleczki… W sumie to niemiecka korporacja

Jak byłem mały, to chyba moja babcia uraczyła mnie pewnym szlachetnym przysłowiem brzmiącym „praca uszlachetnia człowieka” Nie wiem, kto po raz pierwszy wypowiedział te słowa, ale wiem jedno? Zabiłbym chyba człowieka, który owo porzekadło przekazał następnym pokoleniom. Mimo że kocham swoją pracę, a może bardziej jej otoczenie to widzę jak negatywnie wpływa na moją osobę. Dlatego nie szufladkuję się i zajmuję innymi ciekawymi tematami. Ale człowiek nie żyje samą pracą, a bloger nie piszę tylko bloga…

Zabawa, alkohol, narkotyki, poligamia

Kto z nas nie lubi się bawić? No dobra może przesadziłem i zapewne znajdą się osoby, dla których najwspanialszą zabawą był maturalny bal. Mnie ominęła maturalna potańcówka. Nie, dlatego że nie zdałem matury, ale dlatego że wolałem w tym czasie zarabiać duży hajs. Nie ominęły mnie jednak różnego rodzaju specyfiki stymulujące poczucie szczęścia wraz z przelanymi litrami szlachetnych trunków. Nie ominął mnie smak ust ( i nie tyko) wielu pięknych kobiet. I nie ominął mnie blask wschodu słońca tuż po udanej imprezie z ludźmi, których kocham. Aż boje się pomyśleć, co jeszcze mnie czeka. Zwłaszcza, że inspiruję się piosenką Popka, Króla Albanii pt. Disco Polo nucącego „ Dzisiaj Disco Polo gram, a ty dupą kręć i skacz, baw się rozpierdalaj hajs, żyj dokładnie tak jak ja” I jak tu nie zwariować?

Szukanie inspiracji w stosie notatek

Dlaczego bloger zaprzestaje swoich blogerskich działań? Czy dlatego że jest to trudne? Raczej nie, ponieważ każdą rzecz można prędzej czy później przyswoić a dzięki codziennej pracy i wytrwałości wyrobić ją do perfekcji. Fakt, większości z nas brakuje tego ostatniego, a i też pracować nam się nie chcę. Jakby było inaczej to każdy z nas żył by jak w przytoczonym na początku tego tekstu serialu. Bloger nieraz cierpi na wypalenie, czyli zwyczajny brak pomysłów. Całe szczęście, że życie jest jedną wielką kopalnią inspiracji, nie tylko, jeżeli chodzi o teksty. Niejednokrotnie najmniejsza głupota potrafi sprawić, że twój tekst lub fotka na Instagramie okażę się hitem i w jednej chwili z czeluści facebook ’a wypływasz na jego pierwsze strony. Ale z natury jesteśmy…

Mój motywator

Leniwi. Jak ja to kocham.

Jest 7:30! To ta pora, kiedy twój budzik staje się twoim największym wrogiem. Dobrze wiesz, że musisz wstać, ponieważ późniejszy natłok obowiązków, które zostaną przez Ciebie przesunięte o te kilka godzin sprawi, że będziesz chodził za dnia niczym mumia. Więc wstajesz z łózka, ale tylko po to by wyłączyć ten wkurwiający budzik, po czym z powrotem wracasz do łoża nieustającej rozpusty otulając się ciepłą kołdrą lub ciałem bliskiej Ci osoby. Godzina, dwie, no maksymalnie cztery i dopiero świadomie zaczynasz myśleć o rzeczach, które musisz dziś wykonać. Myślisz, że dlaczego moja ostatnia wrzutka na bloga pojawiła się 16 sierpnia? Dlatego że jestem tak mega zapracowany i rozrywany przez kobiety? ( No może trochę) Raczej, dlatego że kocham smakować pokus tego świata. Ale czasami trzeba się poruszać.

Krótka piłka, karabin, kokaina i siłka.

Kiedy po raz pierwszy przekroczyłem prób siłowni byłem nieco zestresowany. Nie wiedziałem, jakie żelastwo chwycić a jak już coś chwyciłem i zacząłem tym machać to nie byłem pewny czy owe ćwiczenie wykonuje poprawnie. Dookoła nie dość, że tony żelastwa to dodatkowo, co najmniej tuzin par oczu panów bez karku, nie wiedziałem czy chcą mnie zabić czy może zgwałcić, a może to i to. Dziś po kilku latach treningu nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej. Mimo że na samym początku przygody ze sportem (jakimkolwiek) istnieje zwyczajna ludzka nie chęć do bólu mięśni to, jeżeli w tym wytrwasz, wyrobisz w sobie pasję, i nie będziesz chciał z tego zrezygnować. A Kto wie może kiedyś i ty będziesz spijał szampana.
I mógłbym tak wypisać jeszcze kilka ciekawych rzeczy, które pobudzą twoją chorą wyobraźnię i sprawią, że założysz bloga. Ale, po co mam Cię zanudzać? Przekonaj się sam, co robi bloger, gdy nie bloguje. A przy okazji polajkuj fanpage’a i udostępnij tekst dalej, bo nie wiem, kiedy pojawi się następny. Peace